Grupa preppersów na Facebooku.

Grupa preppersów na Facebooku.

Zapraszam wszystkich interesujących się preppingiem do grupy na Facebooku. Grupa mała ale sukcesywnie rośnie.
Dziel się wiedzą albo sam czerp z tego co na grupie jest udostępnione.


 Preppersi

Czytaj dalej »

Survival, a chęć życia.

just survive

Survival, a chęć życia.


Doskonale wiem, że kiedy człowiek stanie oko w oko z zagrożeniem życia,
to same umiejętności survivalowe mu nie pomogą. W survivalu
góra sprzętu, czy nawet wiedza o bytowaniu w trudnych warunkach nie
przyda się nikomu, jeżeli nie ma chęci walki o swój byt. To właśnie wola
życia, która siedzi nam w głowie jako myśl sprawia, że podejmujemy walkę
z przeciwnościami losu, budujemy schronienie, walczymy o ogień, wodę
czy pożywienie. To właśnie chęć życia daje nam siłę do robienia rzeczy,
których nigdy normalnie nie robiliśmy.
A czym jest ta magiczna siła?
Każda istota ma w sobie jakąś wewnętrzną energię, która się uaktywnia w
sytuacji zagrażającej jego życiu. Dla człowieka tą energią może być na
przykład chęć ponownego zobaczenia swoich bliskich albo doprowadzenie
do końca niezałatwionych spraw. W warunkach survivalowych życie
człowieka zależy od jego silnej woli i odpowiedniej motywacji, bez tego
zrobi się apatyczny i po prostu przestanie walczyć. Wtedy będzie miał
szczęście, kiedy ktoś mu pomoże albo zostanie pokonany przez
przeciwności losu.
Największym źródłem motywacji do walki o życie jest nasz mózg, nasze
pozytywne myślenie, wiara w siebie i w swoje działania, wytrwałość oraz
odporność psychiczna na niepowodzenia.
Człowiek będący w kryzysowej sytuacji, posiadający duże pokłady woli
walki potrafi czynić rzeczy, których w normalnej sytuacji nie chciałby albo
nie byłby wstanie zrobić. Taki człowiek szuka najlepszych szans przeżycia
dla siebie i wykorzystuje je.
Historia zna takie osoby jak np. Alexander Selcraig, Juana Maria, czy
Marguerite de La Rocque, które samotnie przez wiele miesięcy musiały żyć
w niesprzyjających warunkach aby niespodziewanie, często wskutek
przypadku otrzymać pomoc z zewnątrz. Bez motywacji i walki nie
przeżyliby, a my byśmy prawdopodobnie o nich nigdy nie usłyszeli.
Wolą walki o przetrwanie jest nie tylko myśl, ale także zakodowana w
genach reakcja obronna organizmu.
Świat zna przypadki, kiedy ludzie w stanie zagrażającym ich egzystencji
zdolni byli do przekroczenia swoich dotychczasowych fizycznych granic tj.
szybciej i dłużej biegli, podnosili większe obciążenie, wyżej skakali, dłużej
nie spali...
Takie "podkręcenie" organizmu spowodowane jest stresem i
zdenerwowaniem, które powoduje wytwarzanie w organizmie przez rdzeń
nadnerczy adrenaliny, zwaną także hormonem strachu, ucieczki czy
walki. Adrenalina jest "szprycą", która daje kopa naszemu ciału do walki z
niebezpieczeństwem m.in. przez:

  • zwiększenie częstotliwości pracy serca i poprawienie krążenia krwi w
  • organizmie,
  • zwiększenie glukozy we krwi,
  • zwiększenie metabolizmu,
  • zwiększenie oskrzeli ułatwiając i przyspieszenie oddychania.


W survivalu ważna jest wola walki jako myśl i jako naturalna reakcja
organizmu na niebezpieczeństwo. Jednak reakcja zawsze zostanie tylko
reakcją, chwilowym impulsem. Natomiast nad wolą życia jako myślą
musimy zadbać sami. Musimy mieć dla kogo żyć, musimy mieć jakieś cele
w życiu i być optymistami.
Czytaj dalej »

Ostatnia mikrowyprawa w 2016 roku.

Ostatnia mikrowyprawa w 2016 roku.


W ostatnią niedzielę przed świętami Bożego Narodzenia razem z "Cichym" i nowym kompanem Sławkiem udaliśmy się na kilkugodzinną mikrowyprawę wzdłuż rzeki Strzyża znajdującej się w lasach rezerwatu przyrody, który położony jest na południowym skraju Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego . Niestety, słońce o tej porze roku wstaje późno i szybko zachodzi dlatego to nie była zbyt długa wędrówka ale najważniejsze cele zostały osiągnięte tj: obcowanie na łonie natury, zresetowanie skilla po całym tygodniu pracy, spotkanie się z fajnymi ludźmi, znalezienie kilku skrytek geocaching, itd.
Marsz zaczęliśmy od Stawu Wróbla i poszliśmy lasem w stronę Matemblewa, a potem w górę rzeki Strzyża do starego toru motokrosowego. Tam uwieńczyliśmy nasz spacer piekąc kiełbasy nad ogniskiem i pijąc napój bogów zwanym piwem.




Poszukiwanie skrytki geocaching.


Rzeka Strzyża.


Gość w fioletowych rajtuzach.
Zaczynam wierzyć w istnienie kosmitów.
Jedni pod...
inni nad.


W sumie przeszliśmy około 5 kilometrów. Tak, to nie wiele ale dużo czasu kosztowało nas odnalezienie skrytek geocaching, których w sumie znaleźliśmy 11 sztuk. Widzieliśmy także parę dzików spacerujących po lesie. Niestety łazikowały w pewnej odległości a aparatem w smartfonie nie udało się ich uwiecznić. W takich chwilach żałuję, że się pozbyłem swojego Nikona D 40.

Czytaj dalej »

Survival, a kanibalizm.

Źródło: Wikimedia.org

Survival, a kanibalizm.


Temat postu według mnie jest bardzo kontrowersyjny, ale pomysł zagadnienia kanibalizmu jako sposób na przetrwanie zaczerpnąłem z wpisów na jednej z "fejsbukowej" stron o survivalu.

Świat już nie raz słyszał o kanibalizmie, który pojawia się czasami wśród morderców. Obecny był też wśród plemion ludów Afryki np. w obrzędach religijnych jako akt rytualny, a także występował na masową skalę w ZSRR (obecne ziemie Ukrainy) i w Korei Północnej w czasie wielkiego głodu. Kanibalizm zdarzał się także w Niemieckich obozach zagłady w czasie II wojny Światowej, kiedy wyczerpani do granic możliwości więźniowie zjadali mięso zabitych aby chociaż o chwilę przedłużyć swój marny los w tych ciężkich warunkach. Także są znane przypadki kanibalizmu po katastrofach morskich czy lotniczych, kiedy to ocaleni w oczekiwaniu na pomoc jedli ciała trupów.
Można powiedzieć, że w wielu wypadkach kanibalizm był traktowany jako element survivalu, bo większość ludzi, którzy byli w kryzysowej sytuacji chciało żyć (oczywiście były wyjątki). A kiedy długotrwały głód im doskwierał i kostucha zaczynała w oczy im zaglądać...
Oczywiście rozumiem, że ludzie dzięki woli życia są gotowi zrobić wiele, a przez głód gotowi są zrobić jeszcze więcej, ale czy ja bym się zdobył na taki krok? Nie jestem przekonany. Wiem z książek, że głód miesza w głowach i zmusza ludzi do najgorszych instynktów ale raczej ludzkiego ciała bym nie zjadł. I to nie jest kwestia obrzydzenia ale szacunku do ludzi tych żyjących i tych zmarłych oraz do siebie samego.
Fakt, osobiście takiego prawdziwego głodu nie przeżyłem, więc ciężko mi się wypowiadać o czymś czego się nie doznało, ale mam nadzieję, że jeżeli będzie potrzeba to moja wiedza na temat survivalu pozwoli jakoś przeżyć. 


survival
 survival

Wracając do tych wpisów na FB. Jeszcze teoretycznie mógłbym zrozumieć zjedzenie ciał umarłych. Zmarłemu już ciało nie jest potrzebne, więc zjeść trupa żeby przeżyć jest teoretycznie do przyjęcia, ale zabić człowieka żeby go zjeść? Nawet hitlerowcy w obozach koncentracyjnych za jedzenie ciał zmarłych karali więźniów śmiercią, więc jakim trzeba być człowiekiem żeby zabić innego człowieka w celach konsumpcyjnych? Czy to jeszcze survival czy wypaczenie?
Czytaj dalej »

Samochodowy zestaw awaryjny preppersa.

Źródło: pixabay.com

Autozestaw preppersa.


Udając się gdzieś w podróż ludzie często nie zdają sobie sprawy co może ich spotkać i czego mogą potrzebować. Czasami okazuje się, że kierowcy nie posiadają nawet podstawowych przedmiotów takich jak wkrętak, czy trójkąt ostrzegawczy.
Osobiście uważam, że każdy preppers powinien w samochodzie posiadać pakiet(zestaw przetrwania), dzięki któremu będzie mógł zrobić małe naprawy umożliwiające mu dalszą jazdę oraz pozwolić przeżycie przez jakiś czas(np. 72 godzin).
Po co to wszystko jeżeli co kilka kilometrów jest stacja benzynowa gdzie można kupić żarówki, bezpieczniki, wodę i jedzenie a w razie potrzeby fizjologicznej w kulturalnych warunkach skorzystać z WC?
Jeżeli jeździmy na krótkich odcinkach po mieście może faktycznie większość przedmiotów wymienionych poniżej może nam się nigdy nie przydać, natomiast jeżeli przemierzamy trasy gdzieś za miastem, szczególnie w zimę to taki zestaw przetrwania może już nam się przydać.
Wyobraź sobie, że jedziesz 
z najbliższymi zimą  do rodziny na święta albo na wypoczynek. Pomimo wczesnej godziny jest już ciemno, za zakrętem widzisz pijanego pieszego. Chcąc go ominąć odbijasz w bok, natomiast śliska nawierzchnia sprawia, że zjeżdżasz z drogi i lądujesz gdzieś w rowie lub dwumetrowej zaspie. Obfite opady i przejeżdżający pług szybko maskują twoje ślady, a ty zostajesz uwięziony w śniegu.
Jeżeli nie jesteś przygotowany to przyjdzie się tobie zmierzyć z nie lada problem.
Jednak możesz zwiększyć swoje szanse przygotowując zestaw awaryjny z przedmiotów wymienionych poniżej:

  • zestaw zapasowych żarówek i bezpieczników,
  • zestaw wkrętaków (płaski i krzyżakowy) i kluczy samochodowych,
  • koło zapasowe lub zestaw naprawczy do opon,
  • lewarek i komplet kluczy do kół,
  • trójkąt ostrzegawczy,
  • kamizelka odblaskowa,
  • kanister z zapasem paliwa,
  • kable rozruchowe,
  • rękawice robocze,
  • linka holownicza,
  • gaśnica,
  • saperka,
  • latarka,
  • koce,
  • kuchenka turystyczna wraz z paliwem,
  • menażka lub jakiś garnuszek, który możemy postawić na kuchence,
  • jedzenie – batony energetyczne, herbatniki, prowiant MRE,
  • kilka litrów wody w butelkach PET,
  • źródło ognia – zapałki, zapalniczka.
  • papier toaletowy lub nawilżane chusteczki,
  • apteczka,
  • mapa,
  • kompas, GPS,
  • sznurek, itd
Na koniec warto też wspomnieć, że dobrze jest przed zimą sprawdzać stan naładowania akumulatora oraz zadbać o filtr kabinowy, który zapobiega nadmiernemu parowaniu szyb. Ponadto warto też dopasować opony do panującej pory roku, oraz wymienić olej i filtr oleju, a także sprawdzić stan płynu chłodniczego (w serwisie). Może się także przydać zapas płynu do spryskiwaczy.



    Czytaj dalej »

    Plecak ucieczkowy, część II.

    Mój plecak ucieczkowy.


    Ten tekst napisałem jakiś czas temu na potrzeby nieistniejącej już strony Preppersi-P3.pl.
    Szkoda żeby artykuł się zmarnował więc publikuje go na stronie Just-To-Survive.com

    Wcześniej opisując zestaw ucieczkowy zrobiłem to trochę ogólnikowo, dlatego postanowiłem bardziej rozwinąć ten wątek na przykładzie swojego plecaka ewakuacyjnego. Oczywiście nie chodzi o to żeby wszyscy przygotowywali swoje BOBy w taki sam sposób bo każdy ma swój rozum i swoje indywidualne potrzeby ale postaram się ułatwić wybór gromadzonych przedmiotów i wskażę na co zwrócić uwagę.

    Woda i żywność – powinna wystarczyć nam na minimum 72 godziny.

    Człowiek bez wody wytrzyma około 3 dni, ale w czasie marszu wytrzyma zdecydowanie krócej dlatego jest bardzo ważnie aby móc uzupełniać płyny w organizmie. Niestety przyjmując, że potrzebujemy ok 3 l wody dziennie przez min 3 dni na osobę wychodzi nam 9 litrów(kilo). 9 kilo dodatkowo do noszenia na grzbiecie.

    Ze względu na mnogość w naszym kraju rzek, jezior, stawów, zbiorników retencyjnych itd. stosunkowo łatwo zdobyć wodę, dlatego zamiast dodatkowo się obciążać kilkoma butlami lepiej zapoznać się ze sposobami jak wodę oczyszczać np. przy pomocy nadmanganianu potasu czy tabletek z chlorem, a do plecaka przytroczyć np. manierkę.




    W przypadku żywności możemy się zaopatrzyć w gotowe dania MRE(Meal, Ready-to-Eat) z bezpłomieniowym podgrzewaczem chemicznym lub samemu przygotować prowiant pamiętając o tym, że w czasie długiej wędrówki organizm potrzebuje większej ilości węglowodanów niż białka, oraz że organizm potrzebuje zwiększonej ilości wody do trawienia białek.

    Wybierając prowiant do naszego BOBa postawmy na produkty, które mają dłuższą datę przydatności do spożycia oraz są łatwe do przygotowania. Idealnymi kandydatami do tego wydają się Kuskus i makaron sojowy, gdyż wystarczy zalać je wrzątkiem, przykryć i poczekać kilka minut. Dodatkowo nasze menu możemy urozmaicić suszonym mięsem, konserwą, batonami energetycznymi, sucharami wojskowymi itp.


    Kuchenka turystyczna, menażka i niezbędnik przydadzą się do przygotowywania potrawy i do konsumpcji.

    Oczywistą sprawą jest odzież i obuwie przystosowane do aktualnych warunków klimatycznych. Najlepiej kiedy odzież będzie wygodna, luźna i niekrępująca ruchów, natomiast buty nie powinny być nowe, ponieważ wędrówka w nowych butach może okazać się zabójcza dla naszych stóp.

    Miejmy plan ewakuacji i miejsce(najlepiej więcej niż jedno), do którego się udamy w razie zagrożenia. Zaopatrzmy się w mapę terenu, po którym będziemy się poruszać i kompas(w ostateczności GPS).

    Ułóżmy plan awaryjny. Zaplanujmy drogi zapasowe i wyjścia ewakuacyjne. Spróbujmy przewidzieć potencjalną zmianę planu, gdyż może się okazać, że z jakiegoś powodu nasz pierwotny koncept nie jest możliwy do realizacji. W przypadku kiedy coś pójdzie nie tak, musimy być elastyczni i dostosować się do otaczających realiów. Bądźmy gotowi zmienić cel podróży.

    W czasie wędrówki(i nie tylko) narzędzie takie jak nóż czy multitool może okazać się nieocenione. Może się przydać do przygotowana strawy, do prac obozowych, do drobnych napraw sprzętu, do samoobrony, do przecięcia więzów itd. Wybierając multitool zwróćmy uwagę żeby miał dużo różnych funkcji nam przydatnych. Nie kupujmy chińszczyzny ale też nie ma sensu kupować tego typu narzędzi za dużą kasę tylko po to żeby mieć ładny znaczek znanego producenta.
    Źródło światła zawsze może się przydać po zmroku lub w kryjówce typu piwnica czy tunel. Zaopatrzmy się w latarkę. Dodatkowo można się posiłkować świeczką i/lub pałeczkami Lightstick.

    Pałeczki Lightstick mają w sobie fluorescencyjny żel, który po przełamaniu pałeczki zaczyna świecić nieprzerwanie 10-12 godzin.

    Lightstick

    Źródło ognia zapalniczka taktyczna, zapałki sztormowe, krzesiwo przydadzą się do rozpalenia ogniska aby się ogrzać, przygotowania ciepłej strawy, wezwania pomocy itp.
    Nigdy nie wiadomo jakie będą okoliczności dlatego warto przygotować sobie dwa lub trzy alternatywne źródła ognia.

    Zapałki sztormowe i krzesiwo schowane w pojemniku po indywidualnym pakiecie ochrony chemicznej.

    Karimata, śpiwór namiot lub pałatka dadzą nam namiastkę domu oraz ochronę przed warunkami atmosferycznymi. Pałatka może pełnić rolę schronienia przed deszczem a także jako płaszcz przeciwdeszczowy.

    Małe przenośne radio turystyczne, przez które można będzie wysłuchać komunikatów ogłaszanych przez władze,
    Apteczka,
    Zapasowe baterie do latarek i radia.
    Środki łączności – naładowany telefon komórkowy, ręczne radio CB,
    Zestaw do szycia przydatny przy naprawie ubioru, sprzętu…
    Gwizdek do wzywania pomocy,
    Piła strunowa może być pomocna przy cięciu grubszych bierwion do ogniska albo usunięcia lekkich przeszkód zalegających na naszej drodze (zwalonego drzewa tym nie potniemy).


    Piła strunowa.

    Pendrive na którym zapisujemy zdjęcia lub skany ważnych dla nas dokumentów np. polisy ubezpieczeniowe, akty notarialne, itp. W przypadku utraty oryginałów będzie nam łatwiej uzyskać wtórniki.

    Opisany powyżej plecak ucieczkowy jest dobrany do moich potrzeb, więc każdy preppers zanim zacznie przygotowywać swój Bug out bag powinien wziąć kartkę oraz długopis i w spokoju pomyśleć czego będzie potrzebował.
    Czytaj dalej »

    Wizyta na starej strzelnicy.

    Wizyta na starej strzelnicy.


    Niestety, ostatnio nie często mam czas żeby pochodzić po lesie, ale w ubiegłą niedzielę nareszcie udało mi się wyskoczyć w teren. Razem z "Cichym" pojechaliśmy na starą strzelnicę znajdującą się niedaleko wieży widokowej w Gdyni Kolibkach. Tam postrzelaliśmy z wiatrówek, rozpaliliśmy ognisko, upiekliśmy kiełbachy, a po wszystkim poszliśmy odnaleźć kilka skrzynek geocachingu.
    Żadna to wyprawa ale lepiej kilka godzin spędzić w lesie niż na tyłku przed telewizorem.






    Wiatrówka Haenel 310,  IWI Jericho B, i P99 P.A.K.


    Żeby nie było, w drzewa nie strzelaliśmy.
    Tylko buraki strzelają w drzewa!


    Przygotowanie ogniska. Wszystko było mokre.

    Rozpalanie krzesiwem.

    Hotdog w leśnym wydaniu.
    Skrytka geocaching.

    Moja mała prośba.
    Jeżeli kiedyś będziesz w tym miejscu ćwiczył swoje umiejętności strzeleckie to nie umieszczaj tarcz na pniach drzew aby ich śrutem nie kaleczyć. Widać, że wiele drzew jest tutaj dosłownie rozstrzelanych.

    Czytaj dalej »

    Jemy to co znajdziemy - Podpłomyki z żołędzi.

    kawa z żołędzi.
    Żołędzie.

    Podpłomyki z żołędzi.


    Dawno temu czytałem na jakiejś stronie internetowej o survivalu, że można zrobić kawę z nasion dębu. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym takiej kawy nie spróbował. To, co piłem ciężko było nazwać kawą, ale wypić się dało. Była to jednak taka mocno survivalowa namiastka kawy.

    Aby przygotować taką kawę trzeba zebrać garść żołędzi. Musimy obrać je z łupin, pozbyć się taniny, która powoduje, że żołędzie są gorzkie, a potem uprażyć. Tak przygotowane nasiona zalewamy wrzątkiem i chwilę czekamy aż kawa się zaparzy.

    Surowe nasiona dębu są gorzkie. Aby pozbyć się goryczy musimy usunąć z nich taninę. Ja znam trzy sposoby na jej usunięcie, tj. przez:

    • ługowanie, czyli gotowanie przez ok. 1/2 godziny żołędzi w wodzie z dodatkiem popiołu z drzew liściastych (popiołu powinno być na tyle dużo, żeby całość przypominała rzadką masę),
    • gotowanie przez ok. 30 minut, a następnie wymianę wody (wodę wymieniamy do momentu, kiedy woda nie przestanie być brązowa),
    • moczenie w wodzie, a następnie jej wymianę (tak jak poprzednio wodę wymieniamy do momentu, kiedy woda nie przestanie być brązowa).
    Z żołędzi pozbawionych taniny możemy też zrobić survivalowe puree, podpłomyki czy upiec chleb. Żeby przyrządzić z nich pieczywo musimy je wysuszyć i zmielić na mąkę.
    Ja, wyługowane i odsączone nasiona przekręciłem przez maszynkę do mięsa, a dopiero później wysuszyłem, dzięki czemu otrzymałem granulki. Według mnie rozwiązanie z granulkami daje większe możliwości niż sama mąka, ponieważ nie sypie się byle dziurą, można je uprażyć, uzyskując wspomnianą wcześniej namiastkę kawy, a po rozmiękczeniu granulek w wodzie spokojnie upieczemy podpłomyki. Przed pieczeniem warto dodać do zmielonych orzechów odrobinę mąki pszennej albo żytniej, aby związała ciasto. Bez tej domieszki podpłomyki będą się łamać. Poza tym, wypieki z mąki z żołędzi lepiej doprawić cukrem niż solą, ale to jednak kwestia gustu.
    Mam świadomość, że w nagłej sytuacji survivalowej, gdzieś w głuszy nie będziemy mieli dostępu do maszynki do mięsa, możliwości dodania mąki innego gatunku lub przypraw, ale w przypadku długotrwałego kryzysu, możemy swobodnie wykorzystać żołędzie, jako uzupełnienie spiżarni preppersa.

    Owoce dębu zawierają skrobię i węglowodany, tłuszcz, białka, witaminę B1, B2, B5, B6, B9, oraz składniki mineralne fosfor, potas, miedź, mangan, magnez.

    kawa z żołędzi
    Zbiór żołędzi.
    mąka z żołędzi.
    Obrane i przebrane żołędzie.
    mąka z żołędzi.
    Moczenie żołędzi.
    mąka z żołędzi.
    Granulki z żołędzi,
    mąka z żołędzi.
    Podpłomyki z żołędzi
    (te zrobione zostały w warunkach domowych).
    mąka z żołędzi.
    Pieczenie podpłomyków w ognisku.
    mąka z żołędzi.
    Pieczenie podpłomyków w ognisku.
    Mam świadomość, że trochę się spóźniłem z tym postem bo sezon na żołędzie już się skończył. Jest jednak szansa, że niektórzy zebrali żołędzie dla swoich pociech do zabawy, więc jeżeli orzechy nie zapleśniały albo nie wyschły na wiór, można w celach "naukowych" spróbować z nich wyprodukować trochę mąki czy kawy.
    Czytaj dalej »

    Plecak ucieczkowy - Bug-out bag.

    Bug-out bag
    Plecak ucieczkowy.

    Bug-out bag.


    Dla niewtajemniczonych plecak ewakuacyjny to torba lub plecak, w którym każdy preppers trzyma wszystkie potrzebne rzeczy umożliwiające mu przeżycie minimum 72 godzin w przypadku gdy musi błyskawicznie opuścić swój dom na wskutek sytuacji kryzysowej takiej jak: powódź, pożar i inne klęski żywiołowe, zamieszki, czy nawet konflikt zbrojny.

    Każdy preppers kompletując swój ekwipunek musi pamiętać aby plecak ucieczkowy był na tyle lekki aby pozwalał na szybką ewakuację i długie marsze. Dlatego do zestawu chowamy tylko przedmioty potrzebne do przeżycia.


    Przykładowa zawartość plecaka ucieczkowego:

    • woda i żywność do łatwego przygotowania(podgrzać i zjeść) na minimum 72h, 
    • menażka, niezbędnik, 
    • odzież przygotowana do aktualnych warunków klimatycznych, 
    • plan ewakuacji, mapa terenu, w którym będziemy się poruszać, kompas(i/lub GPS) 
    • podstawowe narzędzia takie jak nóż, multitool, 
    • latarka, świeczka, źródło ognia 
    • karimata, śpiwór, namiot lub pałatka. 
    • apteczka
    • małe przenośne radio, przez które można będzie wysłuchać komunikatów ogłaszanych przez władze, 
    • zapasowe baterie, 
    • środki łączności – naładowany telefon komórkowy, ręczne radio CB, 
    • zestaw do szycia 
    Przygotowując TRU (Torbę Rychłej Ucieczki) zakładamy, że będzie czekał gotowy do natychmiastowej ewakuacji, i w czasie 72 godzin dotrzemy do naszego „azylu”. Zestaw musi zawierać pomoc dla wszystkich członków rodziny lub tworzymy na każdą osobę oddzielny TRU.

    Skompletowanie oddzielnego plecaka ewakuacyjnego dla dziecka jest dość istotną sprawą, gdyż podczas ewakuacji dziecko będzie się czuło bezpieczniej mając przy sobie kilka ciasteczek, ulubiony napój i ukochanego misia, który w razie potrzeby pomoże rozładować stresującą sytuację. W przypadku dzieci komfort jest głównym priorytetem i może być lekiem na ich zdrowie psychiczne w czasie sytuacji kryzysowej.

    Posiadanie swojego BOB-a jest fajne, ale jeśli nie masz planu ewakuacji i dokąd się udać w sytuacji zagrożenia to jaki jest sens posiadania torby?


    Są osoby, które doskonale sobie poradzą bez namiotu, śpiwora, karimaty, itd. ale do tego trzeba mieć dużą wiedzę z dziedziny survivalu, dlatego jeżeli jesteś początkującym preppersem to lepiej się zaopatrz w sprzęt.
    Czytaj dalej »