Plecak ucieczkowy, część II.

Ten tekst napisałem jakiś czas temu na potrzeby nieistniejącej już strony Preppersi-P3.pl.
Szkoda żeby artykuł się zmarnował więc publikuje go na stronie Just-To-Survive.com

Wcześniej opisując zestaw ucieczkowy zrobiłem to trochę ogólnikowo, dlatego postanowiłem bardziej rozwinąć ten wątek na przykładzie swojego plecaka ewakuacyjnego. Oczywiście nie chodzi o to żeby wszyscy przygotowywali swoje BOBy w taki sam sposób bo każdy ma swój rozum i swoje indywidualne potrzeby ale postaram się ułatwić wybór gromadzonych przedmiotów i wskażę na co zwrócić uwagę.

Woda i żywność – powinna wystarczyć nam na minimum 72 godziny.

Człowiek bez wody wytrzyma około 3 dni, ale w czasie marszu wytrzyma zdecydowanie krócej dlatego jest bardzo ważnie aby móc uzupełniać płyny w organizmie. Niestety przyjmując, że potrzebujemy ok 3 l wody dziennie przez min 3 dni na osobę wychodzi nam 9 litrów(kilo). 9 kilo dodatkowo do noszenia na grzbiecie.

Ze względu na mnogość w naszym kraju rzek, jezior, stawów, zbiorników retencyjnych itd. stosunkowo łatwo zdobyć wodę, dlatego zamiast dodatkowo się obciążać kilkoma butlami lepiej zapoznać się ze sposobami jak wodę oczyszczać np. przy pomocy nadmanganianu potasu czy tabletek z chlorem, a do plecaka przytroczyć np. manierkę.




W przypadku żywności możemy się zaopatrzyć w gotowe dania MRE(Meal, Ready-to-Eat) z bezpłomieniowym podgrzewaczem chemicznym lub samemu przygotować prowiant pamiętając o tym, że w czasie długiej wędrówki organizm potrzebuje większej ilości węglowodanów niż białka, oraz że organizm potrzebuje zwiększonej ilości wody do trawienia białek.

Wybierając prowiant do naszego BOBa postawmy na produkty, które mają dłuższą datę przydatności do spożycia oraz są łatwe do przygotowania. Idealnymi kandydatami do tego wydają się Kuskus i makaron sojowy, gdyż wystarczy zalać je wrzątkiem, przykryć i poczekać kilka minut. Dodatkowo nasze menu możemy urozmaicić suszonym mięsem, konserwą, batonami energetycznymi, sucharami wojskowymi itp.


Kuchenka turystyczna, menażka i niezbędnik przydadzą się do przygotowywania potrawy i do konsumpcji.

Oczywistą sprawą jest odzież i obuwie przystosowane do aktualnych warunków klimatycznych. Najlepiej kiedy odzież będzie wygodna, luźna i niekrępująca ruchów, natomiast buty nie powinny być nowe, ponieważ wędrówka w nowych butach może okazać się zabójcza dla naszych stóp.

Miejmy plan ewakuacji i miejsce(najlepiej więcej niż jedno), do którego się udamy w razie zagrożenia. Zaopatrzmy się w mapę terenu, po którym będziemy się poruszać i kompas(w ostateczności GPS).

Ułóżmy plan awaryjny. Zaplanujmy drogi zapasowe i wyjścia ewakuacyjne. Spróbujmy przewidzieć potencjalną zmianę planu, gdyż może się okazać, że z jakiegoś powodu nasz pierwotny koncept nie jest możliwy do realizacji. W przypadku kiedy coś pójdzie nie tak, musimy być elastyczni i dostosować się do otaczających realiów. Bądźmy gotowi zmienić cel podróży.

W czasie wędrówki(i nie tylko) narzędzie takie jak nóż czy multitool może okazać się nieocenione. Może się przydać do przygotowana strawy, do prac obozowych, do drobnych napraw sprzętu, do samoobrony, do przecięcia więzów itd. Wybierając multitool zwróćmy uwagę żeby miał dużo różnych funkcji nam przydatnych. Nie kupujmy chińszczyzny ale też nie ma sensu kupować tego typu narzędzi za dużą kasę tylko po to żeby mieć ładny znaczek znanego producenta.
Źródło światła zawsze może się przydać po zmroku lub w kryjówce typu piwnica czy tunel. Zaopatrzmy się w latarkę. Dodatkowo można się posiłkować świeczką i/lub pałeczkami Lightstick.

Pałeczki Lightstick mają w sobie fluorescencyjny żel, który po przełamaniu pałeczki zaczyna świecić nieprzerwanie 10-12 godzin.

Lightstick

Źródło ognia zapalniczka taktyczna, zapałki sztormowe, krzesiwo przydadzą się do rozpalenia ogniska aby się ogrzać, przygotowania ciepłej strawy, wezwania pomocy itp.
Nigdy nie wiadomo jakie będą okoliczności dlatego warto przygotować sobie dwa lub trzy alternatywne źródła ognia.

Zapałki sztormowe i krzesiwo schowane w pojemniku po indywidualnym pakiecie ochrony chemicznej.

Karimata, śpiwór namiot lub pałatka dadzą nam namiastkę domu oraz ochronę przed warunkami atmosferycznymi. Pałatka może pełnić rolę schronienia przed deszczem a także jako płaszcz przeciwdeszczowy.

Małe przenośne radio turystyczne, przez które można będzie wysłuchać komunikatów ogłaszanych przez władze,
Apteczka,
Zapasowe baterie do latarek i radia.
Środki łączności – naładowany telefon komórkowy, ręczne radio CB,
Zestaw do szycia przydatny przy naprawie ubioru, sprzętu…
Gwizdek do wzywania pomocy,
Piła strunowa może być pomocna przy cięciu grubszych bierwion do ogniska albo usunięcia lekkich przeszkód zalegających na naszej drodze (zwalonego drzewa tym nie potniemy).


Piła strunowa.

Pendrive na którym zapisujemy zdjęcia lub skany ważnych dla nas dokumentów np. polisy ubezpieczeniowe, akty notarialne, itp. W przypadku utraty oryginałów będzie nam łatwiej uzyskać wtórniki.

Opisany powyżej plecak ucieczkowy jest dobrany do moich potrzeb, więc zanim zaczniesz przygotowywać swój Bug out bag weź kartkę oraz długopis i w spokoju pomyśl czego Ty będziesz potrzebował.
Czytaj dalej »

Wizyta na starej strzelnicy.

Niestety, ostatnio nie często mam czas żeby pochodzić po lesie, ale w ubiegłą niedzielę nareszcie udało mi się wyskoczyć w teren. Razem z "Cichym" pojechaliśmy na starą strzelnicę znajdującą się niedaleko wieży widokowej w Gdyni Kolibkach. Tam postrzelaliśmy z wiatrówek, rozpaliliśmy ognisko, upiekliśmy kiełbachy, a po wszystkim poszliśmy odnaleźć kilka skrzynek geocachingu.
Żadna to wyprawa ale lepiej kilka godzin spędzić w lesie niż na tyłku przed telewizorem.






Wiatrówka Haenel 310,  IWI Jericho B, i P99 P.A.K.


Żeby nie było, w drzewa nie strzelaliśmy.
Tylko buraki strzelają w drzewa!


Przygotowanie ogniska. Wszystko było mokre.

Rozpalanie krzesiwem.

Hotdog w leśnym wydaniu.
Skrytka geocaching.

Moja mała prośba.
Jeżeli kiedyś będziesz w tym miejscu ćwiczył swoje umiejętności strzeleckie to nie umieszczaj tarcz na pniach drzew aby ich śrutem nie kaleczyć. Widać, że wiele drzew jest tutaj dosłownie rozstrzelanych.

Czytaj dalej »

Jemy to co znajdziemy - Podpłomyki z żołędzi.

kawa z żołędzi.
Żołędzie.
Dawno temu czytałem na jakiejś stronie internetowej o survivalu, że można zrobić kawę z nasion dębu. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym takiej kawy nie spróbował. To, co piłem ciężko było nazwać kawą, ale wypić się dało. Była to jednak taka mocno survivalowa namiastka kawy.

Aby przygotować taką kawę trzeba zebrać garść żołędzi. Musimy obrać je z łupin, pozbyć się taniny, która powoduje, że żołędzie są gorzkie, a potem uprażyć. Tak przygotowane nasiona zalewamy wrzątkiem i chwilę czekamy aż kawa się zaparzy.

Surowe nasiona dębu są gorzkie. Aby pozbyć się goryczy musimy usunąć z nich taninę. Ja znam trzy sposoby na jej usunięcie, tj. przez:

  • ługowanie, czyli gotowanie przez ok. 1/2 godziny żołędzi w wodzie z dodatkiem popiołu z drzew liściastych (popiołu powinno być na tyle dużo, żeby całość przypominała rzadką masę),
  • gotowanie przez ok. 30 minut, a następnie wymianę wody (wodę wymieniamy do momentu, kiedy woda nie przestanie być brązowa),
  • moczenie w wodzie, a następnie jej wymianę (tak jak poprzednio wodę wymieniamy do momentu, kiedy woda nie przestanie być brązowa).
Z żołędzi pozbawionych taniny możemy też zrobić survivalowe puree, podpłomyki czy upiec chleb. Żeby przyrządzić z nich pieczywo musimy je wysuszyć i zmielić na mąkę.
Ja, wyługowane i odsączone nasiona przekręciłem przez maszynkę do mięsa, a dopiero później wysuszyłem, dzięki czemu otrzymałem granulki. Według mnie rozwiązanie z granulkami daje większe możliwości niż sama mąka, ponieważ nie sypie się byle dziurą, można je uprażyć, uzyskując wspomnianą wcześniej namiastkę kawy, a po rozmiękczeniu granulek w wodzie spokojnie upieczemy podpłomyki. Przed pieczeniem warto dodać do zmielonych orzechów odrobinę mąki pszennej albo żytniej, aby związała ciasto. Bez tej domieszki podpłomyki będą się łamać. Poza tym, wypieki z mąki z żołędzi lepiej doprawić cukrem niż solą, ale to jednak kwestia gustu.
Mam świadomość, że w nagłej sytuacji survivalowej, gdzieś w głuszy nie będziemy mieli dostępu do maszynki do mięsa, możliwości dodania mąki innego gatunku lub przypraw, ale w przypadku długotrwałego kryzysu, możemy swobodnie wykorzystać żołędzie, jako uzupełnienie spiżarni preppersa.

Owoce dębu zawierają skrobię i węglowodany, tłuszcz, białka, witaminę B1, B2, B5, B6, B9, oraz składniki mineralne fosfor, potas, miedź, mangan, magnez.

kawa z żołędzi
Zbiór żołędzi.
mąka z żołędzi.
Obrane i przebrane żołędzie.
mąka z żołędzi.
Moczenie żołędzi.
mąka z żołędzi.
Granulki z żołędzi,
mąka z żołędzi.
Podpłomyki z żołędzi
(te zrobione zostały w warunkach domowych).
mąka z żołędzi.
Pieczenie podpłomyków w ognisku.
mąka z żołędzi.
Pieczenie podpłomyków w ognisku.
Mam świadomość, że trochę się spóźniłem z tym postem bo sezon na żołędzie już się skończył. Jest jednak szansa, że niektórzy zebrali żołędzie dla swoich pociech do zabawy, więc jeżeli orzechy nie zapleśniały albo nie wyschły na wiór, można w celach "naukowych" spróbować z nich wyprodukować trochę mąki czy kawy.
Czytaj dalej »

Plecak ucieczkowy - Bug-out bag.

Bug-out bag
Plecak ucieczkowy.
Dla niewtajemniczonych plecak ewakuacyjny to torba lub plecak, w którym każdy preppers trzyma wszystkie potrzebne rzeczy umożliwiające mu przeżycie minimum 72 godzin w przypadku gdy musi błyskawicznie opuścić swój dom na wskutek sytuacji kryzysowej takiej jak: powódź, pożar i inne klęski żywiołowe, zamieszki, czy nawet konflikt zbrojny.

Każdy preppers kompletując swój ekwipunek musi pamiętać aby plecak ucieczkowy był na tyle lekki aby pozwalał na szybką ewakuację i długie marsze. Dlatego do zestawu chowamy tylko przedmioty potrzebne do przeżycia.


Przykładowa zawartość plecaka ucieczkowego:

  • woda i żywność do łatwego przygotowania(podgrzać i zjeść) na minimum 72h, 
  • menażka, niezbędnik, 
  • odzież przygotowana do aktualnych warunków klimatycznych, 
  • plan ewakuacji, mapa terenu, w którym będziemy się poruszać, kompas(i/lub GPS) 
  • podstawowe narzędzia takie jak nóż, multitool, 
  • latarka, świeczka, źródło ognia 
  • karimata, śpiwór, namiot lub pałatka. 
  • apteczka
  • małe przenośne radio, przez które można będzie wysłuchać komunikatów ogłaszanych przez władze, 
  • zapasowe baterie, 
  • środki łączności – naładowany telefon komórkowy, ręczne radio CB, 
  • zestaw do szycia 
Przygotowując TRU (Torbę Rychłej Ucieczki) zakładamy, że będzie czekał gotowy do natychmiastowej ewakuacji, i w czasie 72 godzin dotrzemy do naszego „azylu”. Zestaw musi zawierać pomoc dla wszystkich członków rodziny lub tworzymy na każdą osobę oddzielny TRU.

Skompletowanie oddzielnego plecaka ewakuacyjnego dla dziecka jest dość istotną sprawą, gdyż podczas ewakuacji dziecko będzie się czuło bezpieczniej mając przy sobie kilka ciasteczek, ulubiony napój i ukochanego misia, który w razie potrzeby pomoże rozładować stresującą sytuację. W przypadku dzieci komfort jest głównym priorytetem i może być lekiem na ich zdrowie psychiczne w czasie sytuacji kryzysowej.

Posiadanie swojego BOB-a jest fajne, ale jeśli nie masz planu ewakuacji i dokąd się udać w sytuacji zagrożenia to jaki jest sens posiadania torby?


Są osoby, które doskonale sobie poradzą bez namiotu, śpiwora, karimaty, itd. ale do tego trzeba mieć dużą wiedzę z dziedziny survivalu, dlatego jeżeli jesteś początkującym preppersem to lepiej się zaopatrz w sprzęt.
Czytaj dalej »

EDC - Every Day Carry.

Every Day Carry
Przykładowe EDC.
EDC czyli Every Day Carry lub po polsku Ekwipunek Dźwigany Codziennie to majdan noszony zawsze przy sobie, który może się przydać zarówno w sytuacjach kryzysowych ale także w życiu codziennym. Narzędzia i przedmioty znajdujące się w EDC powinny charakteryzować się małymi gabarytami i wagą aby można je było przenosić w kieszeni, saszetce na pasku, czy w tak zwanej “nerce”.

Jak skompletować swoje EDC?
Powinieneś uświadomić sobie czego potrzebujesz w sytuacjach, które mogą cię spotkać w miejscu gdzie przebywasz bo nikt nie jest w stanie powiedzieć czego będziesz potrzebował. O tym musisz sam pomyśleć.
Na początek uświadom sobie jakie przedmioty są dla ciebie niezbędne, bez których nie możesz się obejść a potem o tych bez których czujesz się mało komfortowo. Potem zastanów się co jeszcze może się tobie przydać.

Przedmioty które MOGĄ się znaleźć w w twoim EDC np:
  • leki (na choroby przewlekłe),
  • plastry,
  • klucze do mieszkania, samochodu,
  • portfel,
  • telefon,
  • zegarek,
  • latarka (plus zapasowa bateria)
  • chusteczki,
  • ostrze (multitool, typu folder),
  • dokumenty - pomimo, że nie ma obowiązku w naszym kraju noszenia dokumentów przy sobie to jednak warto je mieć(np dowód osobisty w strefie Shengen albo paszport poza tą strefą itd.)
  • sznurek(np. paracord)
  • kompas
  • długopis i notes
  • USB – z ważnymi dokumentami
  • źródło ognia (zapałki, zapalniczka, krzesiwo)
  • Broń (pałka teleskopowa, kubotan, RMG-Ręczny Miotacz Gazu)
Oczywiście nie chodzi o to żeby tachać ten cały wyżej wymieniony majdan tylko wybrać to co najbardziej może nam się przydać. Dostosuj Every Day Carry do swoich potrzeb i do zagrożeń z którymi możesz się zetknąć, natomiast pamiętaj, że lepiej unikać zagrożeń niż pakować się w kłopoty wierząc w “moc” swojego ekwipunku.
Czytaj dalej »

Ewakuacja preppersa, czyli uciekaj w cieniu.

ewakuacja
Uchodźcy.
Tekst "Uciekaj w cieniu" powstał jako wspólny artykuł na potrzeby niedziałającej już strony Preppersi-P3.pl.
Otrzymałem zgodę od Kravera i Cichego na ponowną jego publikację więc czynię to.


Kilka słów od Kravera.

Wiele lat temu, w trakcie szkolenia wojskowego, które odbywałem, uczono mnie organizacji ewakuacji ludności cywilnej. Był cykl wykładów, były zajęcia ukierunkowane, były także ćwiczenia w terenie. Jednak najbardziej wryło mi się w pamięć podejście do postrzegania ludzi. Dla moich nauczycieli nie było ludzi, lecz tłum czy też masa ludzka. Nie było nieszczęść jednostek, nie było problemów osobistych, był problem z którym trzeba sobie poradzić za pomocą posiadanych środków, szybko, sprawnie i bez zwłoki. Absolutnie nie dziwię się takiemu podejściu, uciekające przed wojną lub jakimkolwiek innym zagrożeniem tysiące ludzi muszą być postrzegane w taki sposób, dzięki temu można sobie z tym poradzić i jakoś zorganizować swoje działania. Z punktu widzenia żołnierza wykonującego rozkazy jest to jedyne możliwe podejście.
Jesteśmy jednak Preppersami, pojawiając się w tym miejscu, czytając te artykuły z zasady stajemy po przeciwnej stronie. Dla nas ucieczka będzie spełnieniem najgorszych scenariuszy i założeń. Z bliska będziemy widzieć strach i ból, rodziny i przyjaciół. Będziemy częściami składowymi tej właśnie szarej masy ludzi, tego tłumu. Dlatego też musimy patrzeć w zupełnie inny sposób, podchodzić do tematu zupełnie odmiennie od tego, co chcieliby nam wmówić ludzie nie dostrzegający jednostek.
Dlaczego o tym pisze ? Otóż w sieci można znaleźć dziesiątki złotych rad i przemyśleń o tym, jak zorganizować ucieczkę, jak przemieścić się bezpiecznie i jak się zachowywać.
Większość z nich jest kalką tego co wykładano mi w wojsku, spojrzeniem wyłącznie ze strony dowodzących i podporządkowaniem wszystkiego pod kątem ich wygody. Częstą teorią promowaną w internecie jest poruszanie się wyłącznie po drogach, w neutralnym ubraniu (w żadnym wypadku nie w stroju camo), stosowanie się do poleceń zatrzymujących i odejście od jakiegokolwiek indywidualizmu w zachowaniu. Krótko mówiąc masz robić to co każą, kiedy Ci każą i dokładnie w taki sposób w jaki jest to wymagane. Ja widzę to inaczej. Każdy tłum, każde zgrupowanie ludzkie staje się zagrożeniem. W trakcie wojny to w duże grupy uderzy przeciwnik, choćby tylko po to by wywołać panikę i destabilizację. Duże zgrupowanie ludzkie to ogromne zagrożenie chorobami, paniką w trakcie której może dojść do stratowania części ludzi. To zagrożenie kradzieżą, gwałtem, chorobą i głodem. Dlatego uważam, że należy takich skupisk unikać, nie wpadać w rytm tłumu, nie dać się uwieść własnemu instynktowi stadnemu.
Niektóre dobre rady proponują by uciekając poruszać się wyłącznie w dzień, stawać się widocznym dla innych (aby poinformować ich o braku zagrożenia ze swojej strony). Tutaj znowu mam zupełnie odmienne zdanie. W warunkach wojny, zarazy czy innego zagrożenia, kluczem będzie pozostanie niewidocznym dla innych. Dla wrogiego snajpera obojętne jest czy będziemy ubrani w kamuflażowy strój czy białe prześcieradło. W czasach kiedy wysyła się do przeciwnika obwieszone ładunkami wybuchowymi dzieci, każdy jest podejrzany. Pod jaskrawym strojem może czyhać równie duże zagrożenie jak pod leśną kamuflażką a obserwujący nas jest tez człowiekiem, mądrym, sprytnym, podejrzliwym i być może przestraszonym i wie o tym. Druga kwestią jest to przed kim chcemy się ukryć. W złych czasach nie ma dobrych ludzi, są tylko źli i gorsi. Na przykładzie walk w Donbasie widać jak zmieniają się ludzie. Sąsiedzi, koledzy i przyjaciele stają po różnych stronach barykady i tracą wszelkie hamulce. Tutaj tez ważne jest człowieczeństwo, choć w tej gorszej odsłonie. Na migawkach z Ukrainy było widać jak traktowani są przeciwnicy, Konwencje Genewskie idą w niebyt, a grupy zdziczałych ludzi z bronią zaczynają siłą i agresją leczyć swoje kompleksy, hołdując najgorszym instynktom. Idąc drogą i napotykając na skrzyżowaniu posterunek nie wiemy kto w nim pełni straż, nie wiemy jaki ma dzień i jaki ma plan. Może jest zły, może wystraszony, może upaja się władzą nadaną przez broń, którą jest obwieszony. Może to wystraszony cywil zmuszony do walki, może zawodowy żołnierz szukający dodatkowego źródła dochodu a może zwyczajny bandyta. Z drugiej strony jesteśmy my, uciekający ludzie, często z rodzinami. Pod opieka mamy dzieci, kobiety, rannych i chorych. Mamy dobytek, który ocaliliśmy, który jest coś wart i jest nasza jedyną nadzieją. Nie wiemy jak zareagują uzbrojeni ludzie na widok kobiet bądź wartościowych przedmiotów.
Dlatego uważam, że jedyną zdroworozsądkową droga jest pozostanie nie wykrytym.
Znikniecie z oczu każdego kto stoi na naszej drodze, unikanie wszelkich zagrożeń i niebezpiecznych miejsc. Kiedy nas nie widać, nie jesteśmy zagrożeni. Strój to jedno z najbardziej kontrowersyjnych zagadnień z jakimi spotkałem się grzebiąc w odmętach sieci. Teorię o jaskrawym stroju poruszyłem już wcześniej. Nie zgadzam się z nią, jest głupia. Człowiek w jaskrawej kurtce jest widzialny gołym okiem z kilku kilometrów. Ten sam człowiek w mądrze dobranym stroju rozmywa się z kilkuset metrów. Dochodzą do tego inne zależności. Człowiek bogato i elegancko ubrany jest postrzegany jako potencjalne źródło dochodu, jego widok może tez wywołać agresję u kogoś kto stracił wszystko. Dopasowany strój nie kryje dobrze sylwetki. Workowata kurtka, szerokie spodnie i kaptur na głowie nie tylko pomagają wtopić się w tło ale tez ukrywają szczegóły naszego wyglądu, płeć, wiek a nawet pozwalają ukryć pod nimi cenne przedmioty i zapasy.
Należy tez pamiętać, że istnieje alternatywa dla wojskowych strojów. Wiele nowoczesnych kamuflaży diametralnie odbiega wyglądem od tych wojskowych, a nadal pozwala korzystać z ułatwionego ukrywania się w warunkach leśnych bądź miejskich. Ubrania w rodzaju Real Tree bądź Krypteck’a to tak naprawdę kamuflaże, które mogą być pomylone z cywilnym ubraniami o ciekawym designie. Dlatego też dobrze jest zadbać o strój, który pozwoli nam nie rzucać się w oczy i zrezygnować z „dobrych” rad, które spowodują, że staniemy się z daleka widoczni.
Wybór trasy.
Kiedy podejmiemy decyzje o ewakuacji, zaczniemy uciekać, narażamy się na największą plagę naszego świata – na korki. Niestety nie będziemy jedynymi, którzy właśnie tego dnia i w tym momencie podejmą tą samą decyzję o wyjeździe. W efekcie zapchają się wszystkie znane trasy. Autostrady, krajówki ale tez zwyczajne "powiatówki" wypełnią się ludźmi i ich pojazdami. Do tego dojdzie strach, nerwy, panika, niezdecydowanie, zbędny pośpiech. W efekcie dojdzie do wypadków, kolizji a nawet karamboli i cała ta rzeka ludzi i stali po prostu stanie w miejscu. Czy jest sposób by tego uniknąć ? Tutaj znowu pojawia się problem nie podążania za grupą. Musimy zawczasu znaleźć i sprawdzić takie trasy, które umożliwią nam ominięcie krytycznych punktów drogi. Takimi szczególnymi punktami będą skrzyżowania dróg, zwężenia ich w miejscowościach, mosty, bądź bramki na autostradach (bo mam wrażenie, że nawet w dzień końca świata właściciele polskich autostrad będą chcieli się dorobić na innych). Musimy tak opracować swoją trasę ucieczki aby je ominąć i wrócić do „głównego nurtu” drogi. Kluczem są drogi żwirowe, leśne przeciw pożarówki, gruntówki wokół wsi i miast. Niemal każde miejsce można objechać bądź ominąć ale drogę trzeba poznać wcześniej. Najgorszym punktem będzie przekroczenie dużych rzek.
Nasz kraj nie szczyci się nadmiarem mostów na dużych rzekach, a to może stać się przyczyną poważnych problemów. Wystarczy spojrzeć na mapę i policzyć dogodne miejsca przekroczenia Wisły. O ile w okolicach ujścia i Warszawy nie jest to problem to na odcinku pomiędzy tymi miejscami przeprawy można policzyć na palcach rąk. Kiedy wyobrazimy sobie exodus kilku milionów ludzi, wnioski będą oczywiste.
Postoje.
Nie można jechać cały czas, zwłaszcza podróżując razem z rodziną, bądź osobami starszymi. Niezbędne będą odpoczynki, jak i najzwyczajniejsze postoje „za potrzebą”. Będąc pod presją, w stresie możemy ulec pokusie trzymania się ludzkich skupisk, a więc zatrzymania na ogólnodostępnych parkingach, stacjach benzynowych czy innych, wypełnionych ludzką czeredą punktach. Logika będzie nam wskazywać, że tutaj jesteśmy bezpieczni, niestety jednak jest to po prostu błędna założenie. Największe zagrożenie pochodzi od ludzi. Agresja, rabunek, wypadki, panika zdarzą się tam, gdzie będą ludzie. Ponadto obserwując innych uciekających sami możemy ulec panice, popełnić błędy, podjąć niewłaściwe decyzje. Nasze dzieci obserwujące zdenerwowane tłumy ulegną tej nerwowości, nam tez może się to przydarzyć. Dlatego optymalnym miejscem postoju będą leśne parkingi (ale te mniej widoczne), leśne drogi, którymi można wjechać kilkadziesiąt metrów w głąb lasu, generalnie miejsca ukryte i odizolowane. Należy tutaj przestrzegać kilku zasad – po pierwsze parkować tak, aby maksymalnie ukryć pojazd, pod drzewami, za krzakami, wśród młodych drzewek. Po drugie stawać w miejscu z którego możemy wyjechać w minimum dwie strony, unikać tych z jednym wjazdem i wyjazdem. Dobrze zatrzymać się przy zbiorniku wodnym, który pozwolić się umyć, uzupełnić zapas wody czy nawet złowić kilka ryb. Nie należy rozbijać obozowiska, rozpalać grilla czy wyciągać skrzynki zabawek dla dzieci. Musimy mieć możliwość spakowania się i ucieczki w niemal dowolnym momencie, w przeciągu maksimum dwóch, trzech minut. 
W trakcie ewakuacji może zaistnieć potrzeba zrobienia zakupów. Konia z rzędem temu, kto w nerwach spakuje się tak, że będzie miał wszystko co niezbędne. Nawet zestawy ucieczkowe przygotowane zawczasu nigdy nie będą idealnie dobrane. Pojawią się więc w których po prostu trzeba będzie stanąć i zrobić zakupy. Tutaj znowu trzeba unikać sztampowego myślenia – przydrożne markety, ogromne sklepy na obwodnicach miast, a nawet popularne jadłodajnie dla kierowców – wszędzie tutaj będą tłumy i związane z nimi problemy. Alternatywą jest zatrzymanie się w małych, wiejskich sklepach, odrapanych „GSach”, w których znajdziemy wyjątkowo przekrojowy asortyment i gdzie nie będzie nam groził tłok. W małym sklepie nie stracimy czasu na bieganie z koszykiem, na stanie przed kasą, na krążenie po parkingu. Tutaj zrobimy zakupy szybko i sprawnie i będziemy mogli podróżować dalej. Tutaj będziemy mogli kupić konserwy płacąc zegarkiem bądź butelką alkoholu. Tutaj też będziemy mogli zapytać o drogę lub dowiedzieć się o objazd.
Wszystkie powyższe problemy opisałem wg swojego sposobu widzenia i swojego podejścia. Nie ubieram ich w szaty „porad agenta GRU” bądź „niezawodnych sposobów opracowanych przez specjalistów”. Uważam, że największym wsparciem dla dobrego planowania i działania są zdrowy rozsądek i wyobraźnia, których nie zastąpi żadna nauka i żaden jedynie słuszny instruktaż.

Kraver.


Kilka słów od TomSlaV-a.

Także uważam, że przemieszczanie się w kolumnie razem ze wszystkimi uciekinierami to nienajlepszy pomysł. Oczywiście kiedy kolumna jest konwojowana przez przyjazne siły militarne albo paramilitarne to wtedy będziemy mieć odczucie, że jesteśmy bezpieczni, jednak pomimo „ochrony” możemy być narażeni na gwałty czy kradzieże, a w w wypadku wybuchu paniki możemy być stratowani przez uciekający tłum.
Wydaje się, że idealnym rozwiązaniem dla preppersa jest przemieszczanie się w pojedynkę, bo taka opcja daje nam możliwość skrytego poruszania się w różnorodnym terenie, mało rzucamy się w oczy, łatwiej zdobyć pożywienie i wodę oraz sami sobie narzucamy tempo.
Sytuacja natomiast się komplikuje kiedy mamy rodzinę. Z doświadczenia wiem, że dzieci bardzo wolno idą, szybko opadają z sił, szybko się denerwują, a płacząc mają w głębokim poważaniu zagrożenie i fakt, że ich szloch może sprowadzić na wszystkich katastrofę.
Według mnie aby skutecznie uciec z rodziną, każdy preppers pomimo przygotowanego plecaka ucieczkowego powinien mieć przyszykowany samochód do ewakuacji.
Mój Ford nie ma napędu 4×4 ale posiada większy prześwit, więc po polnych oraz leśnych drogach idzie jak burza, do tego mam zainstalowaną instalację gazową co wraz z paliwem w zbiorniku daje teoretycznie możliwość przejechania ok 900 km. Do tego w bagażniku zawsze jest saperka, kanister, wyciągarka ręczna i inne graty, które mogą się przydać w czasie sytuacji kryzysowej.
Ubranie powinno dać nam przede wszystkim komfort tj. wygodę, ciepło w zimę, a ochronę przed insektami i słońcem latem. Wszelkie wojskowe maskowania bym wyrzucił aby nie być mylonym z jakimś "specjalsem" czy zagubionym szwejem. Tak samo nie ma sensu ubierać się na jaskrawo i świecić niczym neon w nocy, bo kiedy zacznie panować głód może okazać się, że wrogie wojska będą naszym najmniejszym problemem.
Nigdy nie wiemy kiedy nas sytuacja kryzysowa dopadnie. Może będziemy musieli ewakuować się w jeansach czy garniturze bo nasz plecak ucieczkowy własnie się spalił albo został zasypany gruzem. Wszystkiego nie da się przewidzieć, ale nie ma co się przejmować bo nasze odzienie po kilku dniach wędrówki będzie pokryte naturalnym kamuflażem, a w razie potrzeby sami możemy zadbać o kamuflaż tarzając się w jakiejś kałuży czy wcierając liście w materiał. Preppers wie, że walka toczy się o życie a nie o wygraną w programie Top Model, więc nie miejmy żadnych skrupułów w taplaniu się w błocku.
Drogi ewakuacyjne, warto znać i mieć o nich aktualną wiedzę. Warto także mieć wspomagacz w postaci mapy i/lub odbiornika GPS, gdyż okazać się może, że droga, którą zamierzaliśmy pojechać będzie nieprzejezdna i będziemy musieli jechać całkowicie inna drogą w myśl przysłowia „wszystkie drogi prowadzą do Rzymu”.

TomSlaV.


Słów kilka od Cichego.

Zgadzam się jeśli chodzi o przemieszczanie w pojedynkę, ewentualnie grupa zaufanych ludzi 3/4 osoby przez dłuższy czas w terenie miałyby większą szansę przetrwania. Mam tu na myśli: odpoczynek (zmiany na posterunku wartowniczym) ,odmienne umiejętności członków grupy, nauka poprzez wymienność zadań oraz zdrowie psychiczne (klasyk mawia „w kupie raźniej” ) . W ogóle nie biorę pod uwagę przemieszczania się z rodziną. Według mnie pojęcie : „to be prepared” zaczyna się od takiego zabezpieczenia losów mojej najbliższej rodziny żeby się z nią nie tułać po krzakach. Nic nie dzieję się nagle,chyba że atomnyi wzryw ale wtedy ciach bajera. Każde inne zagrożenie można i powinno się przewidzieć, aby w rodzinka znalazła się w bezpiecznym miejscu zawczasu. Ja się nigdzie nie wybieram… Ponadto na każdym forum tematycznym spotykam się ze strasznie rażącym mnie słowem: „ucieczka”. Rozumiem, że nie wszyscy by zostali aby bronić naszego kraju w razie agresji z którejkolwiek strony, tym nie mniej jednak w czasie pokoju słowo ucieczka w/g mnie średnio wygląda wizerunkowo….po prostu na „dzień dobry” robi zły PR. Tyle od Cichego Artykuł świetny ,Konkluzja TomSlava celna i cenna


Cichy.
Czytaj dalej »

Nóż Mora Outdoor 2000.

preppers
MORA OUTDOOR 2000.
Nóż MORA OUTDOOR 2000 może nie jest nowym produktem na rynku jednak jest na tyle fajnym nożykiem i często kupowanym, że warto napisać na jego temat parę słów.
Jego klinga długości 110 mm. wykonana jest ze stali nierdzewnej Sandvik 12C27(zbliżona twardością do stali 440A), natomiast profilowana rękojeść z tworzywa sztucznego i gumy. Długość całkowita noża wynosi 225 mm zaś jego waga to 120 gram.
Pomimo jego niewielkich rozmiarów i wagi w/w nóż przyda się w wielu pracach obozowych. Jego konstrukcja jest dość nietypowa, gdyż jego ostrze posiada dwie grubości. Węższa część ostrza znajdująca się na początku noża służy do bardziej precyzyjnych prac np. patroszenie i skórowanie, podważanie itd. natomiast grubsza część umiejscowiona przy rękojeści służy do prac takich jak "batonowanie", ciosanie, struganie i cięcie.
Dzięki profilowanej i gumowanej rękojeści nóż nie wyślizguje się z dłoni nawet gdy ta jest mokra.
Do noża MORA OUTDOOR 2000 dołączona jest pochwa, w której nóż jest osadzony stosunkowo głęboko i ciasno, dzięki czemu ryzyko wypadnięcia z pochwy jest znikoma. Niestety niedopracowane zostało mocowanie pochwy do paska. Zastosowane skórzane ucho przytwierdzone przy pomocy dwóch małych nitów do pochwy, o kilku dniach noszenia przy pasku przestały pełnić swoją funkcję i pochwa wraz z nożem po prostu odpadła.


Uszkodzone ucho.
Sam nóż pomimo tej "wtopy" z pochwą sprawował się przyzwoicie, dlatego śmiało mogę go polecić. Jednak warto zwrócić uwagę na ten defekt żeby nie zostać gdzieś w środku lasu bez noża.

Wyżej opisana "morka", nie była pierwszym ostrzem m-ki MoraKnif, która była katowana przeze mnie w terenie i dlatego śmiało mogę polecić inne niedrogie noże tego szwedzkiego producenta. Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że wbrew powszechnej opinii noże Mora nie są odporne na wszelkie uszkodzenia. 
Czytaj dalej »

Kim jest preppers?

człowiek przygotowany
Preppers.
Tak na prawdę ten post powinien powstać, jako jeden z pierwszych tekstów na tej stronie. Piszę o preppingu, a do tej pory nie napisałem o tym kim właściwie są preppersi.
No cóż, mój błąd, który właśnie naprawiam.
Istnieje stereotyp, który mówi, że preppersi to świry przygotowujący się na atak zombiaków, czy kisielu z kosmosu. Osoby, które tak uważają są w wielkim błędzie. Ignorują zagrożenie i najczęściej nie posiadają najmniejszych zapasów, aby zagwarantować minimum bezpieczeństwa sobie i swoim bliskim.
Nie będę powielał informacji, że słowo „prepping” wywodzi się z języka angielskiego itd. bo takich definicji na stronach związanych z preppingiem widziałem wiele. Prepping polega na przygotowywaniu się do sytuacji kryzysowej i nie chodzi tutaj o bezmyślne gromadzenie niezbędnych do życia zapasów i gadżetów. Owszem zapasy i sprzęt jest ważny ale najważniejsze jest doświadczenie i wiedza. Wiedza nieprzypadkowa, ale wyselekcjonowana z zakresu survivalu, pozyskiwania żywności oraz jej konserwacji i przechowywania, udzielania pierwszej pomocy, budowania prostego schronienia, nawożenia gleby, hodowli roślin i zwierząt, itd. Mówimy więc o wszelkich niezbędnych sprawnościach potrzebnych do przeżycia w różnego rodzaju sytuacjach kryzysowych.
Preppers to człowiek, mający świadomość niebezpieczeństw tego świata. Mając plan działania, stara się zabezpieczyć siebie a także swoich bliskich przed zagrożeniami, które mogę nadejść w najmniej oczekiwanym momencie. To człowiek przygotowany do porzucenia dotychczasowego życia i zmagania się z trudnościami w czasie, kiedy nie ma kart kredytowych, prądu, nie działają stacje benzynowe ani sklepy (panuje handel barterowy), a pożywienie, wodę i odzież każdy musi zdobyć we własnym zakresie.

Czas żebyś spojrzał/a na otaczający Cię świat i zastanowił/a czy nie potrzebujesz stać się preppersem?
Czytaj dalej »

Zapalniczka FireStash True Utility.

Kompletując swój EDC warto pomyśleć o jakimś źródle ognia. Do wyboru mamy zapałki zwykłe i sztormowe, różne krzesiwa i zapalniczki. Niektórzy noszą przy sobie zwykłą zapalniczkę gazową, którą ewentualnie wkładają do foliowego woreczka z zamknięciem strunowym zabezpieczając ją w ten sposób przed wilgocią.
Ja osobiście noszę przy sobie zapalniczkę benzynową FireStash m-ki True Utility. Zapalniczka jest mała, lekka i jest wyposażona w metalowe kółko umożliwiające przymocowanie jej do szlufki czy jako brelok do kluczy. Poza tym jej obudowa wykonana jest ze stopu cynku, która daje zapalniczce wytrzymałość a uszczelka z syntetycznego kauczuku zabezpiecza zakrętkę uniemożliwiając przedostanie się wilgoci do środka urządzenia.

Wymiary zapalniczki:
długość 50 mm
średnica 15 mm
waga 26 gram


Zapalniczka jest dostarczana w kompozytowym, wodoodpornym pojemniku, który możemy wykorzystać do przechowywania i ochrony przed wilgocią innych naszych skarbów.


Czytaj dalej »

Bądź jak preppers, zrób zapasy.

Zrób zapasy
Zrób zapasy!
Od kilku dni zauważam pewne działania europejskich państw, zapewne spowodowane zaogniającą się sytuacją na świecie.
Najpierw RFN wezwała swoich obywateli do robienia zapasów na 10 dni, potem w Federacji Rosyjskiej zapowiedziano "manewry" dla cywilów polegające na schowaniu w schronach 40 miliona luda i wprowadzono limity, dzięki którym każdy obywatel FR w czasie ewentualnej wojny ma otrzymać 300 gram chleba dziennie. Ostatnio nawet Norweski urząd do spraw bezpieczeństwa opublikował listę niezbędnych rzeczy, które powinni obywatele Norwegii przygotować na sytuacje kryzysowe.

W Polsce nie zauważyłem takich zaleceń, dlatego sam postanowiłem sklecić przykładową listę potrzebnych rzeczy na wypadek "W". Oto one:
  • woda,
  • żywność,
  • kuchenka do podgrzewania pożywienia (gazowa, na paliwo stałe albo spirytus),
  • źródło ognia (zapałki, zapalniczki),
  • świece, lampy naftowe,
  • koce,
  • radio do słuchania komunikatów o sytuacji w kraju,
  • latarka,
  • zapas baterii,
  • gaśnica,
  • apteczka pierwszej pomocy,
  • środki czystości i higieny intymnej (chusteczki nawilżające, antybakteryjne żele, tampony itp.),
  • gotówka.
Lista powyżej jest podstawową wersją. Resztę sprzętu każdy musi dobrać do swoich indywidualnych potrzeb, możliwości, pory roku itd. Trzeba się liczyć z tym, że nie będzie dostaw prądu ani gazu, więc zimą może się przydać opał i siekiera.


Zapoznaj się także z:

Czytaj dalej »