Jak nie zamarznąć?

Zima.
W taką pogodę łatwo o hipotermię.

Walka z mrozem - Jak nie zamarznąć?

Zawsze kiedy wychodzimy na duży mróz powinniśmy być odziani w ciepłe ciuchy. Najlepszym sposobem zmniejszającym wyziębienie jest ubieranie się „na cebulkę”, czyli założenie kilku warstw ubrań. Pomiędzy warstwami ciuchów powstaje poduszka powietrzna, która izoluje ciało przed mrozem. Ważne jest także żeby ubrania były nieprzewiewne, bo wiatr skuteczne wydmucha ciepło z naszej poduszki powietrznej i aby nasza odzież nie chłonęła wilgoci, ponieważ wilgotna potęguje ucieczkę ciepła z naszego ciała. Dlatego wszyscy, którzy lubią zimowe długie wędrówki lub sporty zimowe powinni pomyśleć o zakupie termoaktywnego ubrania, które uwalnia parę wodną, jednocześnie zabezpieczając nasze ciało przed wilgocią.
Doraźnym sposobem walki z wyziębieniem organizmu jest wprowadzenie naszego ciała w ruch. Możemy machać rękami, podskakiwać, wykonywać przysiady czy robić inne lekkie ćwiczenia fizyczne. To poprawi nasz bilans cieplny, jednak gdy ciało człowieka nadal jest eksponowane na działanie niskich temperatur po kilkudziesięciu minutach będzie nam zagrażać hipotermia.
Co zrobić kiedy jesteśmy na wyprawie gdzieś w środku lasu, nie mamy już nic do założenia, do najbliższych zabudowań mamy kilka kilometrów, a zaczynamy mieć objawy hipotermii? Żeby przeżyć powinniśmy zjeść coś wysokokalorycznego(jeżeli posiadamy), ukryć się przed wiatrem, rozpalić ognisko i ogrzać się przy nim. Pomiędzy warstwy ubrań powkładać korę drzew, suchą trawę i liście, znalezione stare szmaty czy gazety, które niestety często występują w naszych lasach. Oczywiście w sytuacji zagrożenia życia dobrze jest wiedzieć jak wezwać pomoc.

Warto tutaj wspomnieć o tym, że alkohol pity w celu rozgrzewania organizmu ma odwrotny skutek. Człowiek po wypiciu alkoholu wyziębia się szybciej, a wypity alkohol powoduje tylko i wyłącznie uczucie gorąca.

2 komentarze:

  1. "do najbliższych zabudowań mamy kilka kilometrów, a zaczynamy mieć objawy hipotermii" kilka kilometrów to jakaś 1-2 godziny marszu, nie ma sensu rozpalać ognia albo zdzierać kory z drzew(sic!) Tylko wykorzystać resztę energii na dalszy marsz. Co innego gdybyśmy mieli kilkanaście-dzisiąt kilometrów wtedy trzeba postarać się o schronisko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie masz rację, że kilka kilometrów drogi to 1-2 godziny marszu. Jednak kiedy do tego dodamy śniegu po kolana i pagórkowaty teren to wyjdzie zdecydowanie dłużej. Z tym wykorzystywaniem energii na dalszy marsz to oczywiście jest to indywidualna sprawa ale ja bym wolał się ogrzać i/lub zabezpieczyć przed dalszym wyziębieniem. Historia zna przypadki, że ktoś padł i zamarzł kilkaset metrów od domu czy schroniska bo źle ocenił sytuację.

      Usuń

Proszę komentuj. Zostaw po sobie jakiś ślad.