Wypad na Wyspę Sobieszewską - 06.12.2015.

Mikrowyprawa po lasach Wyspy Sobieszewskiej.


Następna krótka fotorelacja z wypadu do lasu.
Tym razem wraz z moim towarzyszem "Cichym" łazikowaliśmy na Wyspie Sobieszewskiej. Niestety czas nas gonił dlatego ograniczyliśmy się tylko 23 kilometrów marszu i jednego dłuższego postoju w miejscu gdzie rzeka Wisła wpada do Zatoki Gdańskiej. Teren po którym szliśmy(północna strona wyspy) jest zalesiony i pagórkowaty z wieloma poniemieckimi transzejami i schronami ziemnymi. Najwyraźniej okolica jest też eksploatowana przez harcerzy lub jakieś szkoły survivalu bo po drodze widzieliśmy kilka rozklekotanych szałasów i punktów kontrolnych używanych w czasie biegu na orientację. Podczas chodzenia po lesie trzeba uważać, gdyż można złamać albo skręcić kulasa wpadając w jedną z wielu dziur w ziemi, które zostały pozostawione przez domorosłych poszukiwaczy skarbów i bursztyniarzy. 


Nasza trasa i inne ciekawe dane.
Tom SlaV
To ja Tom SlaV.
"Cichy" uzupełnia płyny.
"Idziemy na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja";-)
Szałas lub raczej to co z niego zostało, jeden z wielu który napotkaliśmy na swojej drodze. 
A tu następne szałasy.
Transzeje...
Transzeje...
I znowu transzeje.
I znowu...
Patrząc na ilość transzei można stwierdzić, że w 1945 roku szkopy(wojska niemieckie) w oczekiwaniu na Armie Czerwoną miały pełne gacie. I dobrze!


Wisła.
Wisła a na horyzoncie widać Bałtyk.
Ślady po buszowaniu bobrów.
Powalone drzewa przez bobry.
Blok haus C z Seksmisji? ;-)
Płynie Wisła płynie po polskiej krainie...


"Cichy" robi zwiad.
Po lewej Wisła, po prawej Zatoka Gdańska.
Tu się miesza Wisła z Bałtykiem.
Przydrożne jedzonko też było.
Droga do domu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę komentuj. Zostaw po sobie jakiś ślad.