Niedostosowane społeczeństwo.

przygotowany
Przygotuj się!

Niedostosowane społeczeństwo i nieprzygotowane społeczeństwo.


W zamierzchłych czasach w sklepach na półkach były pustki, a jeśli coś na nie trafiło, było natychmiast wykupione. Teraz świat jest inny, wszystko jest w zasięgu ręki ale jak długo tak będzie? Czy mamy się czego obawiać aby robić zapasy jak wiele lat temu?
Biorąc pod uwagę konflikty na Ukrainie, w Syrii, napływ uchodźców, położenie geopolityczne Polski oraz rosnące niezadowolenie społeczne możemy się spodziewać różnych sytuacji, które z czasem mogą się wymknąć spod kontroli.
Ja mam świadomość zagrożenia ze strony terroryzmu, zamieszek czy konfliktu zbrojnego dlatego pojawiają się u mnie obawy o przyszłość bliskich i staram się przygotować na gorsze czasy robiąc zapasy, zdobywając sprzęt i wiedzę potrzebną do przetrwania. Jestem preppersem, czyli człowiekiem przygotowującym się na różnego rodzaje sytuacje kryzysowe ale rozumiem też, że nie jestem w stanie w stu procentach zabezpieczyć siebie i rodziny. Jednak przez swoje działania chcę zwiększyć nasze szanse doskonaląc swoje umiejętności z zakresu survivalu, strzelectwa bojowego, pierwszej pomocy itd. Gromadzę również żywność, wodę, świece, zapałki, zapasowe baterie do radia itd.
Niektórzy preppersi zawiązują nieformalne grupy samopomocowe, w których trenują i wymieniają się doświadczeniem.

Niestety większość mieszkańców krajów rozwiniętych jest nastawiona na konsumpcję, a coraz bardziej otumanieni internetem i nowinkami technicznymi ludzie nie poradzą sobie w razie dłuższego kryzysu. Duża część społeczeństwa jest leniwa, naiwna i podatna na reklamy, które mówią, że wystarczy kupić ten czy tamten produkt, a od razu poczujemy się zdrowsi czy lepsi itd. Coraz więcej jest dorosłych ludzi, którzy nie nie potrafią radzić sobie z prostymi sprawami takimi jak przygotowanie pożywienia z dostępnych w lodówce produktów, a o bardziej skomplikowanych sprawach nie wspominając. Owe ogłupienie doprowadza do tego, że człowiek staje się bezbronny w obliczu zagrożeń ówczesnego świata i wierzy, że w razie potrzeby państwo go uchroni od całego zła. Niestety, w razie "W" tak się nie stanie, a szanse na przeżycie będą mieli przygotowani (Preppersi).

5 komentarzy:

  1. Dzień dobry. Niestety święte słowa. Jakieś 20-30 lat temu gdyby powstawały artykuły o dzisiejszej tematyce z zakresu preppingu, te artykuły byłyby wyśmiane - no bo po co pisać o rzeczach oczywistych. Nasi dziadkowie i babcie byli preppersami zanim to stało się modne. Dzisiaj wszystko jest na wyciągnięcie ręki, jeśli tylko ma się na to pieniądze. Kryzysem na miarę dzisiejszych czasów jest awaria wifi oraz informacja w sklepie, że dany produkt jest chwilowo niedostępny. Mi osobiście ciężko teraz nawet żonę przekonać, że warto mieć w domu zapasy najpotrzebniejszych rzeczy. Trochę wspominma o tym u siebie
    http://na-kryzys.blogspot.com/2016/10/zapasy-zywnosci-za-i-przeciw.html
    Z zapasami musiałem uciec w konspirację. Wyszedłem z założenia, że jako facet to ja jestem obrońca ogniska domowego - przed głodem, zimnem, choroba... Taka konspiracja nie ułatwia przygotowań, znacznie je utrudnia. Zapasy takie większe musiałem przenieść na działkę, ponieważ w domu nie mógłbym ich trzymać. Szybko by się wyczerpały, a po co kupować nowe. Mam więc w domu zapasy niektórych produktów, które starczą na 2 tygodnie (przetwory mięsne), miesiąc (makarony) oraz kilku innych grup produktów. Ile ja się nawojowałem by przetrzymać w domu na ciężkie czasy opakowanie Duomoksu (antybiotyk)... W końcu dostałem pozwolenie;-). A przecież to właśnie żywność i leki to podstawa w ciężkich czasach.
    Jak zwykle się rozpisałem;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaa... ja też robiłem wszystko w tajemnicy przed żoną ale na dłuższą metę nie da się przygotowywać w ukryciu. Teraz żona to akceptuje albo tylko tak udaje. Tak czy inaczej jeszcze psychiatra się o mnie nie upomina.
      Piszesz "żywność i leki to podstawa" ja bym do tego jeszcze dołączył broń. Kiedy głód przyciśnie będą tacy, którzy będą chcieli odebrać Twoje zapasy. Czasami trzeba porzucić uprzedzenia do broni ;-)

      Usuń
    2. Faktycznie kiedyś robienie zapasów było normą. Ja zawsze mam zapasy na około 2 tyg. Nie uważam się za preppersa ale zgadzam się z tym, że żywność i leki trzeba mieć w razie czego.

      Usuń
  2. Dużo prawdy w gorzkich odcieniach, ciekawy tekst. Wciąż spotykam się z reakcją na słowo "preppers" oscylującą w granicach cierpkiej drwiny. Tłumaczenia, że to potrzebne, że przezorność, bezpieczeństwo, że rodzice i dziadkowie tak robili, do niczego nie prowadzą. Utarło się, że preppersem jest nawiedzony oszołom czekający z widłami na zombie. Dużo czasu upłynie nim ta łatka zniknie, Polacy lubią stereotypy. Większość społeczeństwa żyje w błogiej nieświadomości technologicznego postępu. Z jednej strony rozwój cywilizacyjny ułatwia i udostępnia, z drugiej usypia, ogłupia i omamia. Człowiek staje się trybikiem większej całości. Nieliczni nie poddają się prądowi i brną w przeciwną stronę. Jest nim Preppers i jego rodzina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście sam się śmieję z preppersów, którzy chcą się bronić przed zombiakami czy kisielem z kosmosu, chodzą w czapeczkach z folii aluminiowej żeby obcy wywiad nie zeskanował ich myśli itd. Najwięcej takich przypadków odnotowuje w USA ale może dlatego, że akurat oni tam na miejscu zbyt wielu zagrożeń ze strony innych państw nie mają i na siłę szukają wrogów. W każdej grupie społecznej znajdziesz inteligentnych inaczej, a to powoduje stereotypy. Ważne żeby samemu myśleć rozsądnie.

      Usuń

Proszę komentuj. Zostaw po sobie jakiś ślad.