Przechowywanie żywności - lodownia.

lodówka
Lodownia w Parku Oruńskim w Gdańsku.
Źródło: Commons.wikimedia.org

Przechowywanie żywności w lodowni.


Kiedy miałem kilka lat, spacerując po Parku Oruńskim w Gdańsku, bardzo mnie zaintrygowała duża dziura w ziemi, która była częściowo wymurowana. Później przez wiele lat myślałem, że to zwykła piwnica lub ewentualnie jakiś schron, jednak z czasem o niej zapomniałem.
Po ponad trzydziestu latach udało mi się pojawić ponownie w tym parku. Wspomnienia i pytania wróciły, dlatego korzystając z okazji postanowiłem zaspokoić swoją ciekawość i sprawdziłem czy ów dziura nadal się tam znajduję. Okazało się, że pomimo upływu lat ów dziura nadal jest tam gdzie była i jest całkiem w dobrym stanie.
Z ciekawości poszukałem, poszperałem i znalazłem odpowiedź czym jest ta dziura - jest to zabytkowa lodownia!

Co to jest lodownia i dlaczego o niej piszę?
Z punktu widzenia preppersa lodownia jest dość ciekawym wynalazkiem, gdyż dawno temu była używana do przechowywania żywności. Można powiedzieć, że to wczesna lodówka, która nie potrzebowała prądu.
Budowało się ją najczęściej w zacienionym przez drzewa zboczu pagórka, natomiast wejście do lodowni umiejscowione było od północnej strony wzniesienia, a wchodziło się do niej przeważnie po zmroku aby ciepło dnia nie podnosiło temperatury wewnątrz budowli.
Ściany obiektu były murowane, często miały podwójne ściany, pomiędzy którymi była izolacja ze słomy. Podłoga piwnicy nie była murowana, a zamiast podłogi była wmurowana metalowa krata, na której spoczywał lód pozyskiwany w czasie zimy z zamarzniętych jezior. Woda z roztopionego lodu po prostu wsiąkała w ziemię. Ciekawostką jest to, że po umieszczeniu wielu brył lodu na wyżej wymienionej kracie polewało się całość gorącą wodą co powodowało, że lód z wierzchu roztapiał się pod wpływem temperatury, po to żeby zaraz zamarznąć zmieniając się w jedną wielką bryłę. Ten zabieg był na tyle istotny, że lód jako jednolita bryła topi się wolniej niż kilka pojedynczych bloków lodu.
Wieść niesie, że w miesiącach gorących lód był wykorzystywany do produkcji zimnych napojów i lodów. To daje obraz jak długo bryły lodu spoczywały w tej specyficznej piwnicy.

Wydaje mi się, że taka lodownia jest fajną, ekologiczną alternatywą dla współczesnych lodówek bo nie grozi jej awaria agregatu czy brak prądu. Niestety głównym minusem takiej budowli jest to, że mogą sobie na nią pozwolić tylko ci, którzy mają kawałek swojej ziemi, a mieszkańcy blokowisk są skazani poczciwe lodówki.

6 komentarzy:

  1. Ludzie kiedyś bez prądu musieli sobie radzić. Dlatego dziwi mnie czasem podejście niektórych ludzi, którzy są w stanie wydać kilkaset złotych na różne post-apo różnorodne metody produkcji prądu. Uważam, że w razie jakiegoś większego kryzysu warto wrócić do metod zaspokojenia swych potrzeb z ubiegłych wieków. Zamiast różnorodne latarki wszelkiego typu - jedna lampa naftowa. Zamiast lodówki chociażby wspomniana przez Ciebie lodownia. Prąd naprawdę nie jest niezbędny do przeżycia. Kiedyś ziemiankę będę robić u siebie na działce. I kto wie czy nie postaram się tak jej zrobić by w razie czego lodownię utworzyć. Może kiedys....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arek ale sam przyznasz, że graty na prąd też są fajne. My też czasami wspominamy na grupie o pewnych rozwiązaniach produkcji prądu. Wiesz, w pewnych sytuacjach brak w miarę mocnego światła możemy przypłacić zdrowiem albo życiem.

      Usuń
    2. A ja (zarażony D.S.em ) pozwolę sobie na wrażenie Internetu odmiennej opinii: Własne wytwarzanie prądu jest bardzo istotne gdyż nie ma szansy (ok szansa jest, ale w mojej ocenie pomijalnie mała) aby cala cywilizacja musiała się cofnąć o kilka dziesięcioleci jak nie stuleci. Nawet wojna nie spowodowała że ludzie na Ukrainie zaczęli żyć jak w XIX wieku, nadal używają telefonów, lodówek czy latarek. Tylko wydarzenie np. Linii energetycznej ich od prądu odcina a potem ktoś to naprawia.

      Globalnej wojny atomowej też raczej nie trzeba się obawiać, bo nie będzie zwycięzcy i to sobie zajdą sprawę przywódcy mocarstw.

      Dlatego wiedzą jak sobie radzić jest ważna tak samo jak umiejętność i możliwość zaspokojenia swoich minimalnych potrzeb energetycznych. Dobrze wiedzieć o lodowniach, ale żeby już teraz budować to chyba trochę przesada.

      Usuń
    3. Bronisław po części masz rację z tym prądem tylko biorąc pod uwagę, że duża część preppersów chce żyć bliżej natury to taka lodownia może się przydać. Sam bym taką sobie zbudował gdybym miał gdzie i za co.
      Mówisz o przypadku konfliktu ale nigdy nie wiemy jaka będzie sytuacja w w takim przypadku u nas w kraju. Dlatego lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć jak taką lodownie wybudować.

      Usuń
  2. Ostatni raz podobne miejsce z bliska oglądałem na wsi za dzieciaka. Dziś ziemianki/lodownie jeszcze można wypatrzyć na niektórych gospodarstwach pod Warszawą , i to niekoniecznie typowo rolnych. Zgadzam się z przedmówcą, że proste rozwiązania zawsze były i będą skuteczne.

    OdpowiedzUsuń
  3. W moich stronach na lód sypano warstwę trocin.

    OdpowiedzUsuń

Proszę komentuj. Zostaw po sobie jakiś ślad.