Danie Hot Food - moja zła opinia.

Tom SlaV
Danie HOT FOOD.

Hot Food czy warto kupić?


W czasie ostatniej mikrowyprawy postanowiłem zużyć puszkę samopodgrzewającego się jedzenia HOT FOOD, która była częścią moich zapasów preppersa. Data przydatności do spożycia dania pomału dobiegał końca, więc stwierdziłem, że pucha przyda się w lesie jako prowiant.

Niestety pomysł z puszką okazał się chybiony ale dobrze, że wcześniej zakupiliśmy kiełbasę na ognisko bo bym chodził głodny.
Już kiedyś miałem do czynienia z tymi samopodgrzewającymi daniami na małym rajdzie po okolicach Słupska, gdzie na pięć jedna z puszek nie zadziałała. Trzeba było podgrzać zawartość puchy w menażce na kuchence wojskowej. 
Później jedną puszkę dałem mojemu koledze w ramach podziękowania za przysługę ale niestety jemu też grzanie wysiadło. Trochę mi było głupio, bo dać komuś wybrakowany podarek nie jest fajnie. Jednak kolega dał sobie radę bo też podgrzał jedzenie na kuchence turystycznej.
Niestety na ostatnim wypadzie do lasu grzanie w puszce też zawiodło. Zrobiłem wszystko zgodnie z instrukcją obsługi tj. ściągnąłem dekielek, otworzyłem puchę, zrobiłem w wyznaczonych miejscach dziurki szpikulcem będącym dołączonym do puszki przez producenta, zamieszałem zawartość, zaczekałem...
I nic!
Najpierw myślałem, że grzanie w tym wypadku znowu nie zaskoczyło, więc postanowiłem przełożyć danie do menażki i zagrzać na kuchence wojskowej. Niestety po przełożeniu zawartości puszki okazało się, że wewnętrzna ścianka, która oddziela gotowy obiad od części z ogrzewaczem chemicznym był zniekształcony i pęknięty (z zewnętrznej strony puszki nie było uszkodzeń). W takim wypadku całą zawartość zmuszony byłem wyrzucić, ponieważ prawdopodobnie środek chemiczny odpowiedzialny za podgrzanie przedostał się do pożywienia.


samopodgrzewające się danie
Z przodu bez uszkodzeń.
HOT FOOD
Z tyłu też nie widać uszkodzeń.
samo podgrzewające się danie
Widoczne uszkodzenie w środkowej części. 

Po powrocie do domu przeprowadziłem test ostatniej (na szczęście) puszki i okazało się, że jest ona podobnie uszkodzona jak poprzednia. Tym razem ścianka oddzielająca jedzenie od podgrzewacza chemicznego miała jeszcze większą dziurę, przez którą chemia przeniknęła do pożywienia. Czy takie jedzenie jest zdrowe? Sami sobie odpowiedzcie na to pytanie.



HOT FOOD
Z zewnątrz brak widocznych uszkodzeń.
Hot Food
Widoczne uszkodzenie pojemnika na danie.

Wiem, że dużo ludzi zachwyca się takimi daniami bo nie trzeba wrzątku, kuchenki, naczynia itd. ale...

Opierając się na moim doświadczeniu stwierdzam, że dania HOT FOOD to jest bardzo zły pomysł, gdyż zabierają sporo miejsca, są dość ciężkie, po zjedzeniu zawartości mamy sporego śmiecia do targania (śmieci zawsze zabieramy ze sobą!), ich awaryjność też daje do myślenia, nie wspominając już o możliwości zatrucia.

Jeżeli mam tachać ze sobą takie dania i w razie czego dodatkowo nosić menażkę, kuchenkę i paliwo do niej, to uważam, że zamiast tego dania lepiej zaopatrzyć się w żywność liofilizowaną, albo wojskowe racje MRE.

Proszę piszcie w komentarzach jakie są Wasze przygody z smaopodgrzewającymi się puszkami. Może ja miałem pecha i trafiłem na jakieś wybrakowane, a może tylko dania HOT FOOD są do bani, a jedzenie innych producentów są w porządku?

6 komentarzy:

  1. Dzięki za opinie na temat tych puszek. Na pewno ich nie kupię. Wspominałeś o MRE - może warto stworzyć swoje racje - będzie dużo taniej. Przejść się po kilku sieciowych sklepach i mre skompletowane.

    Co do moich mikrowypraw to sprawdziły się konserwy tłuszczowe. Wiem, że to niezdrowe ... ale smaczne na świeżym powietrzu.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że warto stworzyć własne racje MRE ale spróbować innych rzeczy też można. Preppers musi wiedzieć co warto mieć w swojej spiżarni. Te puszki zapowiadały się całkiem dobrze jako zapas na sytuacje kryzysowe ale okazało się inaczej

      Usuń
  2. Witam,
    Jestem zaskoczony, nie przypuszczałem, że można trafić na takie "kwiatki". Testowałem samo podgrzewające się dania C-BORG FOOD i nie doświadczyłem podobnych przygód. Puszki działały również przy minusowej temperaturze, nic nie było uszkodzone, a potrawy smaczne i sycące. Poza podobnymi wnioskami jak zbyt duża i ciężka puszka w stosunku do zawartości oraz kłopotliwe odpadki, wspomnianego cyborga mogę każdemu polecić.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze C-BORG FOOD nie jadłem ale już chyba nie będę z nich robił zapasu. Oczywiście mogę spróbować jedną czy dwie sztuki ale jako zapas na godzinę "W" raczej sobie ten pomysł odpuszczę. Nie chciałbym się przekonać w najmniej odpowiednim momencie, że też je cholera wzięła.

      Usuń
  3. Hmm nie miałem jeszcze okazji próbować takich wynalazków, ale dzięki Tobie nie będę chyba ryzykował. Najbardziej martwi mnie fakt, że jeśli grzanie nie zadziała a zdecydowalibyśmy się zjeść puchę na zimno, to dziurę i wyciek środka chemicznego zauważylibyśmy już w trakcie jedzenia-czyli de facto po spożyciu pewnej ilości chemikaliów. W najlepszym wypadku-sraczka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że nawet miałem taką myśl żeby wszamać danie na zimno ale ścięty tłuszcz mnie zniechęcił. W sytuacji kryzysowej zjedzenie takiego czegoś może się źle skończyć. Tak czy inaczej ja więcej takich puszek nie zamierzam kupować.

      Usuń

Proszę komentuj. Zostaw po sobie jakiś ślad.